Nasz najlepszy chleb. Ptaki naszego lasu i okolic.


Dwa lata temu Wisla  z bloga  Zapach chleba rozpoczęła prowadzenie listy wypieków Na zakwasie i na drożdżach. To był wspaniały pomysł, któremu bardzo kibicowaliśmy. Teraz nadszedł czas na pożegnanie, wielka szkoda...Zgromadzony dotychczas zbiór linków może nadal inspirować i być świetnym źródłem do poszukiwań nowych przepisów.
Czerwcowa lista jest pod hasłem "mój najlepszy chleb". Ponieważ jest tu nas dwoje to na jednym chlebie nie może się przecież skończyć ;D A poważnie...to właśnie dwa nasze domowe, najlepsze chleby. Dobrze się składa, bo oba pochodzą ze zbiorów Wisly. Jakiekolwiek czynimy eksperymenty piekarnicze w kuchni, to zawsze wracamy do tych właśnie chlebów. Można powiedzieć, że to nasze codzienne pieczywo. Chleb pytlowy pieczemy, gdy zakwas ma dobrą energię. Gdy się rozleniwia pieczemy chleb pszenny z niewielkim dodatkiem drożdży. Jeśli zakwas dobrze działa to oczywiście drożdży nie dodajemy. Oba chleby mają podobną strukturę, dają się pokroić na bardzo cienkie kromki. Uwielbiamy je :)
Wislo-dziękujemy za TE przepisy, za listę, za to że dwukrotnie oddałaś ją w nasz akacjowy zakątek.


Chleb pszenny na żytnim zakwasie zwany chlebem Wiesi




Składniki na jeden bochenek:

zaczyn:
2 łyżki odkarmionego dzień wcześniej zakwasu żytniego
70 g mąki żytniej razowej
30 g mąki żytniej typ 720
150 g wody
Wszystko razem wymieszać, przykryć i odstawić na noc lub kilkanaście godzin.

Ciasto chlebowe:
cały zaczyn
500 g przesianej mąki pszennej, chlebowej
150 g innej mąki (dodaję zwykle Graham, ale może być to każda mąka)
100 g ziaren (lnu i słonecznika)
1/8 łyżeczki drożdży instant
300-350 g wody
1 łyżeczka soli

Wszystkie składniki poza solą wymieszać i wyrobić  robotem z hakiem przez ok.15 min. Przykryć ściereczką i odstawić na ok. 5 min. Następnie dodać sól i wyrabiać jeszcze ok. 10 min. Gdy ciasto będzie odchodzić od ścianek, odstawić pod przykryciem w ciepłym miejscu na ok. 45 min. Następnie złożyć go metodą Bartineta (jak list urzędowy) i włożyć do naoliwionej foremki o wymiarach 31,5 cm x 13 cm lub zbliżonych do tych. Odstawić pod folią do wyrośnięcia na ok. 1-2 godziny. Piec z parą w nagrzanym piekarniku do 230 stopni przez 22 minuty, następnie obniżyć temperaturę do 210 stopni C i piec przez ok. 23 minuty. Po upieczeniu i wyjęciu z formy ostudzić na kratce.


Chleb pytlowy Wiesi




Składniki na jeden bochenek:

zaczyn
115 g aktywnego zakwasu żytniego
375 g mąki żytniej 720
300 g wody

Składniki wymieszać w misce łyżką i zostawić na 14 godzin przykryte,  w temperaturze pokojowej.

Ciasto chlebowe:
cały zaczyn
375 g maki żytniej 720
110 g mąki pszennej 650

3 łyżki siemienia lnianego
1,5 łyżeczki soli
330-375 ml wody

Wszystkie suche składniki na chleb oraz zaczyn wymieszać w misce łyżką. Następnie stopniowo dozować wodę, mieszać i dodawać tyle wody żeby ciasto nie było lejące. Foremkę o wymiarach  31,5 cm x 13 cm (lub zbliżonych) wyłożyć papierem do pieczenia i dodatkowo wysmarować go olejem. Wyłożyć ciasto chlebowe i mokrą dłonią wygładzić wierzch chleba. Odstawić pod przykryciem do wyrośnięcia w ciepłe miejsce na około 3 godziny. Piec z parą  ok. 20 minut w temperaturze 230 stopni i kolejne 20 minut w temperaturze 210 stopni. Po upieczeniu i wyjęciu z formy ostudzić na kratce.

Dopisek z dn. 29.06.16 r. Z powodzeniem od dłuższego czasu robię ten chleb wyłącznie z mąki żytniej, czyli w części na ciasto chlebowe stosuję 485 g mąki żytniej 720. Poza tym tę ilość masy dzielę na dwie keksówki i otrzymuję dwa dobrze wyrośnięte bochenki.

 

***

  
Przyznam, że nie miałem świadomości jak różnorodna jest ptasia rodzina zamieszkująca naszą okolicę. Słysząc śpiew ptaków i przypatrując się im z daleka zauważałem przede wszystkim wszelkie odcienie szarości. Ptaki były do siebie podobne, z małymi wyjątkami nie byłem w stanie ich odróżnić.

Odkąd zadomowiła się u nas lornetka oraz teleobiektyw przyglądam się im bliżej i z większą uwagą. Zachwycam się ich barwami, zwyczajami, charakterem, zachowaniami. Wędrując po okolicy dokładnie wiem, gdzie można spotkać naszych ulubieńców. Traktują bowiem określony teren jak swój dom. Tak jak my wiemy, gdzie mieszkamy, tak one mają swoje ulubione adresy - terytoria, do których wracają bez cienia wahania. Musicie wiedzieć, że wiele z nich przylatuje z innego kraju, ba nawet z innego kontynentu.

Niedawno pokazaliśmy ponad 20 gatunków ptaków naszego lasu, dziś kolejnych kilkanaście z lasu i okolic.


Najpierw udajmy się nad morze.

Oto JASKÓŁKI DYMÓWKI. Przytulone do siebie na wystających balach mola w Orłowie odpoczywają przed kolejnym lotem po posiłek. Ptaki te to prawdziwi podróżnicy. Zimę spędzają w Afryce na południe od Sahary. U nas pojawiają się wiosną, często w tych samych miejscach co przed rokiem. Zbudowane gniazda służą im przez lata, choć niekonieczne tej samej parze. Dom zasiedla ten, kto wcześniej przyleci. Inne zmuszone są budować gniazdo od podstaw. Kiedy urodzą się młode, rodzice są wyjątkowo zajęci, bo kulinarne zachcianki dzieci są nieograniczone. W godzinach rannych, by zadowolić swe potomstwo, jaskółka pojawia się w gnieździe co dwie minuty. Po południu zmieniają się priorytety. Samce uganiają się za samicami. Nie dziwne, że przy takim libido jedna trzecia z nich wychowuje w końcu nie swoje potomstwo.


Znad morza przez teren pobliskich osiedli idziemy w kierunku lasu. Zanim tam docieramy spotykamy tych, którzy upodobali sobie tereny podmiejskie. Tam gdzie człowiek, tam jest WRÓBEL. Gniazda buduje w szczelinach budynków. Nie wszyscy zdają sobie sprawę, że jest monogamistą i żyje w długotrwałych związkach.


Choć wróble traktujemy jak ptaki pospolite to ostatnimi czasy ich ilość znacznie zmalała. Przetrzebiły je sroki, których jest coraz więcej. Na szczęście obserwujemy, że w naszych okolicach populacja odbudowuje się. Czym więcej wróbli, tym mniej kleszczy i komarów. Kibicujemy więc ich związkom.


Ptakiem często mylonym z wróblem jest MAZUREK. Różni się kolorem głowy - mazurek ma dużą, brązową czapkę. W przeciwieństwie do wróbla przemieszcza się po sporej okolicy. Niestety ostre zimy nie służą mu, ale u nas na wybrzeżu nie jest na szczęście rzadkością.


Na łąkach i polanach, ale też na budowach na skraju lasu obserwujemy tego sympatycznego ptaka machającego ogonkiem podczas pieszych wędrówek. To PLISZKA ŻÓŁTA. Kolejny mały podróżnik. Przylatuje do nas wiosną z Afryki, by po złożeniu jaj i wychowaniu potomstwa powrócić na Czarny Ląd. Zaobserwowaliśmy dwa podgatunki. Oba to samce, prezentujące swe piękne kolory potencjalnym partnerkom. Oto żółty jegomość z czarną głową...


... oraz jego kolega w jaskrawym mundurku i szarej czapeczce.


Kolejnym ptakiem preferującym podobne okolice jest KOPCIUSZEK. Dawniej zamieszkiwał górskie rejony Europy oraz Azji. Dziś przeniósł się w pobliże miast. Zimuje w północnej i wschodniej Afryce oraz w Indiach. Pojawia się u nas dość wczesną wiosną, dzięki czemu czasem nawet trzykrotnie przystępuje do lęgu. Na skraju lasu, na budowie, ganiało się kilka kopciuszków. Były znacznie szybsze niż oko naszego aparatu, wyraźnie dolegało im ADHD. Ale i tak udało się w końcu wypatrzyć tego młodego osobnika.


Na pobliskiej łące usłyszeliśmy prawdziwie wirtuozerski śpiew. Wystarczyło podnieść głowę i wytężyć wzrok by zobaczyć, że SKOWRONEK jak zwykle wykonuje swoją pieśń w locie. Potrafi tak śpiewać przez kilkanaście minut. Ten był mniej cierpliwy. Może miał ojcowskie obowiązki, bo widzieliśmy jak pikuje w kierunku gęstwiny traw, gdzie być może ma gniazdo. Nie sposób je odkryć, bo dla zmyłki po wylądowaniu wędruje jeszcze kawałek pieszo. W końcu odwiedzi potomstwo, nie zdradzając jego lokalizacji. Skowronki latają szybko i wysoko, na stu, nawet dwustu metrach ponad ziemią. Niełatwo "ustrzelić" je w locie.


Jeszcze trudniej zrobić im zdjęcie na ziemi. Ten okaz przypadkowo wylądował nieopodal w kępie ptasiej wyki. Na krótką chwilę. Widać jak zlewa się z kolorem traw.


Jeżeli hobby skowronków jest śpiew, to podróże niespecjalnie. By przezimować oddalają się zaledwie kilkaset kilometrów na południe.

Zupełnie inaczej niż GĄSIOREK, który przylatuje do nas późną wiosną z południa Afryki. Przelot zajmuje mu ponad trzy miesiące. Przebywa zatem dłużej w podróży niż w obu domach. Znamy takie miejsce, gdzie para gąsiorków pojawia się prawie zawsze. Są to młode drzewa na skraju leśnej polany. Samca ochrzciliśmy "zorro", wiadomo dlaczego.
 

Zazwyczaj przesiaduje w najwyższym punkcie obserwując okolicę, ale my do dzisiejszej zdjęciowej galerii wybraliśmy przykłady jego zamiłowania do kwiecistych, kolorowych roślin.


Ostatnio odkryliśmy, że gąsiorków jest u nas całe zatrzęsienie. Ale o tym następnym razem... 

Kolejnym podróżnikiem zimującym na północ od równika, czasem bliżej, bo na Półwyspie Arabskim jest PLESZKA. Piękny ptak o kolorowym ubarwieniu i charakterystycznej białej plamie powyżej oczu znajduje miejsce na najwyższym drzewie na skraju lasu. Jego śpiew słychać na całą okolicę, ale niełatwo go spostrzec, bo siada bardzo wysoko, w najwyższym punkcie. Charakterystyczny czerwonoszary mundurek, czarna głowa i biała plama powyżej oczu pozwala ją łatwo zidentyfikować.


Pleszki zasiedlają dziuple o szerokim wejściu i tam składają swoje jaja. Czasem zdarza się, że jajo podrzuci im kukułka. Jeśli jest jednolicie niebieskie nie wzbudza zdziwienia ptaka, która wykona za kukułkę czarną robotę. Pod koniec września lub na początku października pleszki opuszczają naszą okolicę i wracają do Afryki.


Oto pan DZWONIEC. Skąd nazwa? Od dzwoniąco-brzęczącego śpiewu, który pojawia się wczesną wiosną, bo to jeden z pierwszych u nas ptaków, które przystępują do lęgu. W przeciwieństwie do wróbla samce są wyjątkowo kochliwe i nie gardzą większą ilością partnerek. Na szczęście są na tyle odpowiedzialne, że opiekują się dziećmi będącymi owocem kilku szalonych dni (bo przecież nie nocy).


Chodząc po lesie w pobliżu strumienia zwykle słyszeliśmy melodyjne trele, ale trudno nam było stwierdzić do kogo należy ten głos. W końcu przysiedliśmy na dłużej i pojawił się on, STRZYŻYK. To jeden z najmniejszych ptaszków naszego lasu, ale o zdecydowanie donośnym głosie. Słychać go bowiem z odległości ponad stu metrów.



Łatwo go poznać po paskach na lotkach i ogonie, który chętnie podnosi i opuszcza. Trudno go jednak uwiecznić, bo jest wyjątkowo ruchliwy. Jedyny sposób, to cierpliwie czekać...


Dobrze odżywiony strzyżyk robi wrażenie większego niż jest w rzeczywistości. Puszy się, by zrobić lepsze wrażenie na samicy. Nie jednej, bo podobnie jak dzwoniec jest miłośnikiem kobiet. Samice wyraźnie akceptują takie zachowanie, wychodząc z założenia, że lepiej być żoną bogatego puszczalskiego niż wiernego biedaka.


Przez jakiś czas obserwowaliśmy SZPAKA, który zasiedlił dziuplę wysoko na drzewie. Niełatwo było go uchwycić obiektywem aparatu, bo kiedy zbliżaliśmy się na bagatela kilkadziesiąt metrów, stawał się wyjątkowo nerwowy i latał z gałęzi na gałąź. Czujność stracił dopiero, gdy przysiadł na łące leśniczówki.


Nieopodal pojawiła się POKLĄSKWA. To rzadki ptak. Zimuje w środkowej i wschodniej Afryce. Większość bezbłędnie trafia do swoich wcześniejszych lęgowisk. A gdy już przylecą, przemieszczają się na niewielkim terenie. Są czujne i gdy widzą człowieka nie zbliżają się do gniazda. Obserwowaliśmy pokląskwę przez jakiś czas z większej odległości i rzeczywiście nie byliśmy w stanie stwierdzić dokąd zmierza i co zamierza.
 

Jeszcze większą rzadkością jest u nas GIL, zwłaszcza w porze wiosennej i letniej. Jako dzieci byliśmy karmieni kłamstwem, że ptak ten pojawia się u nas tylko zimą. W rzeczywistości tylko część migruje na północ. Inne pozostają na miejscu, zwłaszcza na północy Polski, skutecznie się rozmnażając. Gil to piękny i kolorowy ptak. Lubi towarzystwo, więc zwykle spotyka się go z partnerką, albo z dziećmi. Ten niestety nie dał się podejść. Jednak mimo słabej jakości zdjęcia chcieliśmy wykazać, że gil bywa u nas cały rok. Ledwo widoczna drobina na prawo powyżej dowodzi, że postarał się o młode.


Udajemy się na Wyspę Sobieszewską. Tam również skupiamy się na leśnych stworach. Na skraju lasu w pobliżu plaży wita nas PIECUSZEK. Wybrał najwyższy punkt, z którego obserwuje okolicę.


Namiętnie śpiewa, bo jego celem jest zwabienie partnerki. Nie po to przylatuje z południowej części Afryki, aby bezczynnie spędzić wiosnę. Jego gniazdo to prawdziwy majstersztyk. Ma postać kilkunastocentymetrowej kuli z bocznym wejściem, a wnętrze otulone jest ponad setką piórek. Niełatwo je znaleźć w gęstwinie traw. 

 
Kolejny ptak uwielbiający panoramiczne widoki to TRZNADEL. Zwykle spotyka się go na terenach wiejskich, ale nasz wyraźnie upodobał sobie niezbyt gęsty las. To piękny ptak o jaskrawym żółtawym odcieniu. Zimę spędza zwykle nie dalej niż na południu Europy, a wiosną zakłada gniazdo na ziemi, podobnie jak słowik, czy skowronek.



Samicę trudno odróżnić od samca. Niby jest ciut skromniej ubarwiona i trochę mniejsza, ale nie byłbym skłonny iść w zaparte, że ptaszek na poniższym zdjęciu jest kobietą.


Nad jeziorem w szuwarach bywa TRZCINNICZEK. Jak sama nazwa wskazuje, przebywa zwykle wśród trzcin zgrabnie chwytając się ich pazurkami. Jest prawie niezauważalny, bo gęstwina roślin pozwala mu skutecznie się ukryć. Ten mały ptaszek na zimę wybiera się do Afryki równikowej, a wraca zwykle później niż większość, bo dopiero w połowie maja. Daje znać o sobie intensywnym śpiewem. Po kilku miesiącach pobytu i odchowaniu młodych wraca do Afryki. Ptaki te preferują poligamię i stosują zasadę, że najważniejsza jest skuteczność, dlatego też zwykle poświęcają swój zapał wychowaniu najsilniejszych w ich mniemaniu piskląt.



Sporo tej wiosny zobaczyliśmy, wiele przed nami. Oglądanie ptaków wymaga cierpliwości, porannej aktywności i dostosowania się do ich zwyczajów. Nagrodą jest możliwość obcowania z naturą i niezwykłymi obrazami.



Komentarze

  1. no chleby Wiesi to wiadomo mercedesy , a ptaszynki urodziwe i jakie różnorodne , wow

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Alciu :) Tak-chleby Wiesi to najwyższa liga :) szkoda listy...

      Usuń
  2. Przepisy na chlebki wspaniałe,pachnie aż do mnie-)
    Zdjęcia ptaszków wspaniałe,mnie budzą o świcie i śpiewają,a ja się zastanawiam ,co tam mówią w tym ptasim radio?
    Ptasi świat jest piękny,a Wy umiecie go dostrzec.
    Serdecznie pozdrawiam-)
    I.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ptaki po prostu cieszą się życiem, chwilą :) Powinniśmy uczyć się od nich tej radości :) pozdrawiamy Cię również serdecznie

      Usuń
  3. Małgosiu, ja też często piekę chleb pytlowy z przepisu Wiesi i też należy do naszych ulubionych. A jeśli chodzi o ptaki, to jestem pełna podziwu - gdzie Wy je odnajdujecie??? Moje oko rozróżnia wróbla, gołębia, srokę i wronę:-). Dzięki Wam (poprzedni ptasi opis) odkryłam, że do mojego ogródka zagląda sójka. Dziękuję:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o to wspaniale :) to wyborny chleb :) Co do ptaków, znajdujemy je bardzo blisko, bo mieszkamy przy ścianie lasu :) Uczymy się dopiero je odnajdywać i spędzamy w lesie wiele godzin :) Właściwie każdą wolną chwilę w weekendy :) Elu-dzięki podglądaniu ptaków sporo się nauczyliśmy, ale jeszcze dużo przed nami :) pozdrowienia

      Usuń
  4. Pyszne chleby!
    Niestety ja nie mogę zdecydować, który chleb jest moim ulubionym...Wszystkie, które piekę mają swój charakter i wydają mi się najlepsze.
    Za to zdjęcia z przebijającymi się promieniami słońca wydają mi się najlepsze ze wszystkich!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy Amber :) Takie zdjęcia robi się po wilgotnej nocy w słoneczny poranek, bardzo wcześnie, kiedy słońce dopiero prześlizguje się po powierzchni lasu, nie ogrzewając go jeszcze :) Pozdrawiamy serdecznie

      Usuń
  5. Jak chleby Wiesi, to nie dziwię się, że rekomendujecie je jako najlepsze.:)
    Ptaszorki cudne! Ja podobnie jak Ela rozpoznaję tylko wróble, gołębie, sroki i wrony, i czasami jeszcze szpaki, ale tylko kiedy objadają nasze czereśnie.;) Kiedyś ratowałam takiego "szpaka", który okazał się kosem.;)) No cóż, nie mam pamięci do ptaków.;) A na koniec chciałam donieść na moje wróble, które chyba objadają się innymi przysmakami, bo kleszczy i komarów u nas zatrzęsienie.;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O to może Twoich wróbli jest za mało :D A chleby pyszne, polecamy i dziękujemy za odwiedziny :)

      Usuń
  6. od jakiegoś czasu jestem zafascynowana ptakami. Niestety nie potrafię większości odróżnić. W niedzielę, na wsi, jakiś ptak tak cudnie śpiewał, że słuchałam z ogromną radością. Po raz pierwszy słyszałam taki piekny śpiew. Ptaka niestety nie widziałam bo zakamuflował się w sadzie.
    Wróbli mamy duuuuuuuużo z czego bardzo się cieszę. Lubię te szare małe ptaszki, które tak fajnie świergotają. A kopciuszki maja u nas w drwalce gniazda. Cholerne koty sąsiadów ciagle polują na nasze ptaki i psy nie moga upilnować gniazd. A są jeszcze dwie pary synogarlic, dymówki, sikorki i pliszki ale te szare. Tyle mam na stanie podwórkowym :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Krysiu-bez lornetki jest trudno zobaczyć ptaka, bo na tle nieba i w dobrym świetle wszystkie wydają się ciemne. Ptaki coraz mniej śpiewają, ale na jesieni znów trochę zaczną, bo odchowane młode będą już samodzielne :) My kota spotkaliśmy w lesie, gdzie były młode sikorki...Pozdrowienia :)))))))))

      Usuń
  7. Przepisy na chlebki na pewno wykorzystam. Zdjęcia ptaków śliczne. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy Nino, polecamy te przepisy, pozdrawiamy :)

      Usuń
  8. Jak to się dzieje,że każdy następny chleb upieczony własnoręcznie staje się tym najlepszym?Chyba znam odpowiedź...bo chleb w ogóle jest takim świętym kąskiem, którego trudno nie szanować i nie lubić, zwłaszcza, gdy przepis okaże się tym naj,naj!
    Zresztą równie naj,naj...jak Wasze relacje z podglądania przyrody. Cudnie!

    OdpowiedzUsuń
  9. Tak Bożenko-jest w pieczeniu chleba jakaś magia i nie wyobrażam sobie już domu bez własnoręcznie pieczonego chleba :) Dziękujemy za odwiedziny :) pozdrawiamy :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Wreszcie znalazłam chwilkę, aby do Was zajrzeć.Wow, macie niesamowite oko do wypatrywania tylu różnych ptaków... piękne zdjęcia! Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy Zuziu, pozdrawiamy serdecznie i życzymy wszystkiego najlepszego w nowej życiowej roli :)

      Usuń
  11. Bezkresy Internetu mają swoje plusy i minusy, w tym przypadku minusikiem jest to, że ja wcześniej o blogu Wisly nie słyszałam :( A szkoda, bo bardzo lubię własnoręcznie zrobione chlebki a niestety brak mi inspiracji. Przepisy porywam do wykorzystania gdy tylko ten skwar odpuści. Ptaszyny - cudowne! Ostatnio na działeczce pewien ptaszek umilał mi śpiewem wypoczynek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z pewnością przepisy Wisly możemy polecić Dziękujemy za odwiedziny :)

      Usuń
  12. Chleb muszę zrobić, bo ostatnio coraz śmielej sobie poczynam jeśli chodzi o jego pieczenie w domu :)
    Z przyjemnością oglądałam zdjęcia ptaszków, szczególnie wzruszyły mnie jaskółki, bo w sumie nigdy nie mogę ich oglądać gdy siedzą, zawsze są w locie. Piękne zdjęcia, a to pierwsze z promieniami słońca bajkowe :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu-poczynaj sobie z chlebem, a te przepisy są proste i niezawodne :) Co do jaskółek, to są dymówki, a popularne są jeszcze oknówki :) Są do siebie podobne :) Dziękujemy za odwiedziny i cieszymy się, że zdjęcie zrobione o poranku podoba Ci się :)

      Usuń
  13. Śliczne te ptaszki na zdjęciach, ja uwielbiam wprost ptaki i kocham oglądać zdjęcia różnych jej okazów, a tu jest naprawdę tak dużo zdjęć, że jak ktoś się tym interesuje tak bardzo jak ja na pewno będzie zadowolony. I fajnie też, że wszystkie zdjęcia są podpisane, naprawdę fantastyczny post. A co do chleba, to wygląda po prostu przepysznie.

    OdpowiedzUsuń
  14. Jak zwykle piękne zdjęcia i ciekawe opisy :)
    A chleby pyszne :) Muszę w końcu wyhodować zakwas...

    OdpowiedzUsuń
  15. Zdjęcia przepiękne, przepis spisałam, dzisiaj biorę się za chlebek pytlowy . Serdecznie pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...